Drukuj

Nowy grudniowy numer Jego Serca poświęcony jest 100. leciu Powstania Wielkopolskiego. W nim przeczytamy m. in.:

1. Co dalej z naszą wiarą? - słowo ks. proboszcza

2. Refleksje po obchodach 100. rocznicy odzyskania Niepodległości - Krzysztof Łopusiewicz

3. Powstańcy Wielkopolscy 1918 r. - Wojciech Budzisz

4. Pamiętne wigilie polskie - Piotr Kościański

5. Rola duchowa Kościoła Katolickiego w dobie Powstania Wielkopolskiego cz. 1 - Zdzisław Kościański 

6. Walka Polaków z germanizacją w zaborze pruskim - Lidia Kawa

7. Wielkopolska ballada - Daniel Galas

8. Liturgia Kościoła Domowego Świąt Bożego Narodzenia - Renata Lisek

9. Myśląc o zbliżających się świętach - M. W. Ryszka

10. Tradycje bożonarodzeniowe - Agnieszka i Michał Kowalscy ze Stasiem

11. Lepiej rozumieć rodzinę - Martyna i Sebastian Koberling

12. Przyjmij ten cudowny medalik i noś go z ufnością! - Tomasz Koziełło

13. O szafarzach raz jeszcze - ks. Marcin Cabaj

14. Przyjęcie do ERM-u - Renata Lisek

15. Korowód Świętych - ks. Bartosz Rojna

16. Wiadomości z Arki: Koncert ku czci Niepodległej - Misje są nam bliskie - Obchody Święta Niepodległości w przedszkolu i SP Arka

17. Dodatek Sątopski: Marsz Wszystkich Świętych - Roraty 2018 

18. Plan kolędy 2018 - 2019

19. Kronika parafialna

20. Fotoreportaż 

Co dalej z naszą wiarą?
Kochani Parafianie!

1.W tym roku liczyliśmy się trochę później, niż wszyscy pozostali. Była to pierwsza niedziela Adwentu, niedziela handlowa – 4 grudnia. W Polsce liczenie wiernych odbyło się 21 października (3 niedziela miesiąca). Wyniki: 2420 wiernych (25%). To najmniej ze wszystkich ostatnich liczeń: w 2011 roku było nas na wszystkich Mszach św. w niedzielę: 3379 wiernych (35%). W protokołach wizytacyjnych znalazłem informacje, że w roku 2007 uczestniczyło 40% wiernych, w 1997 roku 65%, a w 1991 roku 74%. Z tego wynika, że w ciągu ostatnich około 25 lat frekwencja spadła o 50%! To jest bardzo duży spadek, jeśli wierzyć tym podanym liczbom. Tak jest w całej Polsce, oczywiście z pewnymi różnicami. W samym Poznaniu frekwencja w niektórych parafiach spadła poniżej 20%.

2.Wypadałoby podać przyczyny tego stanu rzeczy. Nie ma jednej, więc spróbuję o kilku. Nasze społeczeństwo w tym okresie generalnie polepszyło swój byt i jest bardziej konsumpcyjnie nastawione do życia i tak też traktuje Kościół – jako kolejny „market”. Gdy czegoś potrzebuję, to znajduję drogę do kościoła, parafii, biura parafialnego, a w pozostałych momentach niekoniecznie jest On mi potrzebny. Wszechobecne media – z internetem, z kulturą multikulti – przedstawiają Kościół nie zawsze w pozytywnym świetle. Jak jest to potrzebne, to obraz jest dobry, ciepły i wartościowy, a w wielu innych przypadkach będzie to przekaz kłamliwy, przesadzony i nietolerancyjny. Generalnie, nie jest to przekaz budujący wśród odbiorców autorytet Kościoła, papiestwa czy kapłanów. W patrzeniu na historię Kościoła dominuje tendencja nieustających błędów uczniów Chrystusa, które spowodowały same nieszczęścia dla ludzkości, za które trzeba ciągle przepraszać. Jeszcze trzeba pamiętać o młodzieży, z którą zawsze dorosłym trudno było się porozumieć. Ta grupa społeczna dzisiaj nie ma zbyt wielkiego oparcia w rodzinie, nie ma autorytetu ojca. Wychodzą skutki tzw. wychowania bezstresowego. I dla niej Kościół jawi się jako instytucja, która tylko coś nakazuje i czegoś zakazuje. W przygotowaniu i przystępowaniu do sakramentów jest wiele niepotrzebnych komentarzy, które nie pomagają we wzrastaniu do wiary dojrzałej i autentycznej. Dlatego nawet jeśli 40 – 50 % młodzieży z danego rocznika przyjmuje bierzmowanie, to zostaje przy Chrystusie, w Jego Kościele z tego tylko 30 – 40 %. I jeszcze o tzw. „Kościele otwartym”, którego chcą liberalne salony. To jest Kościół niewymagający, Kościół ciągle się uśmiechający, bez krzyża – więc bez zbawienia, który łączy się ze światem, a nie jest znakiem sprzeciwu w głoszonym przez siebie przekazie Ewangelii!

3.Zadajemy sobie może pytanie, w jakim kierunku to wszystko pójdzie – jak będzie wyglądała mapa religijna Polski w roku 2050? Czy dalej będzie spadać frekwencja, i będzie ona przypominać tę z Europy Zachodniej, czy może przyjdzie duchowe przebudzenie i ludzie na nowo poczują głód Boga, sakramentów i Kościoła? Wielu z nas już w tym Kościele pielgrzymującym na ziemi nie będzie uczestniczyć, a dzisiejsi młodzi będą odpowiadać za oblicze tej ziemi i będą trudzić się nad swoimi dziećmi. Jakimi będą świadkami wiary i jak będą wyrażać swoją religijność? Na pewno w Kościele będą mieć oparcie w nowych błogosławionych i świętych. Będą to najpierw męczennicy XXI w., a następnie świeccy uczniowie Chrystusa, którzy zaufali Panu i dali się ponieść w życiu pięknu Ewangelii. Może to będzie Matteo Farina z Brindisi (1990-2009), który swoją misję życiową tak opisywał: Boże mój, mam dwie ręce, spraw, abym jedną zawsze trzymał się mocno Ciebie, abym podczas próby nie mógł się od Ciebie oddalić, ale trzymał Cię jeszcze mocniej. A druga ręka, proszę Cię o to, jeśli jest to zgodne z Twoją wolą, spraw, by służyła światu, ponieważ tak jak ja poznałem Ciebie dzięki innym, niech ten, kto nie wierzy, pozna Ciebie dzięki mnie. Chcę być jak najczystsze lustro i jeśli taka jest Twoja wola, odbijać Twoje światło, by wpadało do serca każdego człowieka. Dziękuję za życie. Dziękuję za wiarę. Dziękuję za miłość. Jestem Twój. I dalej z wielką gorliwością: Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować moją misję bycia tajnym agentem pośród ludzi młodych, mówiąc im o Bogu (przez Niego samego będąc oświeconym) obserwując, kto jest obok mnie, aby wkroczyć pomiędzy młodych niepostrzeżenie jak wirus i zarazić ich nieuleczalną chorobą – Miłością! Albo Carlo Acutis z Mediolanu (1991 – 2006), który o swoim planie na życie mówił: Żyć z Jezusem, dla Jezusa, w Jezusie. A w ostatnich godzinach swojego krótkiego życia: Cieszę się, że umieram, ponieważ przeżyłem swoje życie, nie marnując nawet jednej minuty na to, co nie podobałoby się Bogu. Jeśli ktoś naprawdę kocha Jezusa, nie boi się śmierci. Boi się ten, kto Go nie kocha albo nie zna. Swoje niezwykłe świadectwo życia opierał na Eucharystii, którą przyjął w wieku 7 lat, a którą nazywał swoją autostradą do nieba. A nawiązując do słów modlitwy eucharystycznej mówił: Im więcej Eucharystii przyjmujemy, tym bardziej stajemy się podobni do Jezusa i już na tej ziemi mamy przedsmak raju. Umierając w wieku 15 lat, ofiarował swoje życie za papieża i Kościół.

4.Piszę o tych młodych przyjaciołach Pana Jezusa, ponieważ wierzę, że ich świadectwo wiary nie pozostanie bez echa w życiu Kościoła XXI w. Ich odwaga i gorliwość w naśladowaniu swojego największego Przyjaciela okaże się mocniejsza od niewiary i obojętności tych, którzy zamknęli swoje serca na największą Miłość. Do której grupy wierzących Ty dzisiaj dołączysz? Czy do autentycznych świadków wiary sprawiających, że Kościół będzie dalej żywy? Czy do chrześcijan, których lustro życia już nie przepuszcza Bożego światła i dla których Eucharystia nie jest autostradą do nieba?

Na czas wspólnego świętowania Bożego Narodzenia z serca błogosławię
ks. Tomasz Sobolewski – proboszcz

 

Kategoria: Jego Serce
Odsłony: 920