Kościół na kartce pocztowej 1904 r.
Kościół od strony południowo-zachodniej
Wnętrze kościoła na starej fotografii
Wnętrze kościoła obecnie - widok z chóru
Nowe organy

W naszym mieście są osoby, które znały doktora Kazimierza Hołogę. Miałem przyjemność rozmawiać niedawno z jedną z nich – panią Martą Roszkowską, która z doktorem pracowała. Przytoczę fragmenty jej wspomnień.
Pani Marta wkrótce po zakończeniu wojny, jako młoda dziewczyna szukająca pracy, zgłosiła się do szpitala w Nowym Tomyślu. Najpierw rozmawiała z pielęgniarkami. Mówi, że jak doktor Hołoga ją zobaczył, to od razu powiedział: – Przyjmiemy to dziewczę, bo tak jej z oczu dobrze patrzy. I dodał: –Ta panienka u nas zostanie.

Od 2006 roku Zespół Szkół Zawodowych i Licealnych nosi imię Kazimierza Hołogi. Wybór tego niezwykłego człowieka, charyzmatycznego lekarza i społecznika, od niedawna Sługi Bożego, był głęboko przemyślany. Poprzedziły go dyskusje nauczycieli, uczniów i rodziców. Wszystkim członkom szkolnej społeczności zależało na tym, aby patron stanowił czytelny wzór, do którego będzie można się odwoływać w pracy wychowawczej. Doktor Hołoga, który wśród rozlicznych zalet posiadał tę najważniejszą – kochał ludzi, bez względu na to jacy i kim byli – był idealnym kandydatem.

Wahałam się czy pisać o doktorze Kazimierzu Hołodze, bo tyle już napisano, lecz osobista wdzięczność za ratowanie zdrowia oraz to, że tyle dobrego nasłuchałam się o Nim od ojca, Stanisława Napierały, który pracował w tutejszym szpitalu od 1926 roku w charakterze dozorcy oraz wuja, Kazimierza Napierały, wieloletniego pielęgniarza na sali operacyjnej, sprawiły, że postanowiłam dorzucić jeszcze swoje skromne świadectwo.

Wywiad z ks. kan. Władysławem Kasprzakiem
Heroizm doktora Hołogi godny beatyfikacji
rozmawiał Maciej Fliger

- Co było impulsem do podjęcia działań, które pozwoliły rozpocząć proces beatyfikacyjny dra Kazimierza Hołogi?
- Dostałem polecenie od księdza kardynała Zenona Grocholewskiego, który urodził się w naszym powiecie, w Bródkach, żeby zebrać materiały dotyczące doktora. Arcybiskup stwierdził, że gdyby Kazimierz Hołoga był Włochem, to dawno już ogłoszono by go świętym. Rzeczywiście, mieszkańcy naszej ziemi mają wiele do zawdzięczenia doktorowi Hołodze. Nie chce przytaczać życiorysu, bo jest on znany, ale mogę powiedzieć, że pytając starszych ludzi o tę postać, słyszałem często: „Gdyby nie on, już bym nie żył”. Albo „Uratował moje dziecko”. Zabrałem się więc do roboty i ogłosiłem w obu nowotomyskich parafiach, żeby ci, którzy doznali pomocy od dra Hołogi spisali swoje doświadczenia. Razem z panią Elżbietą Helwing udałem się na wywiad z żyjącą jeszcze wtedy i mieszkającą w Lublinie wdową po Kazimierzu Hołodze. Nagraliśmy bardzo ciekawą rozmowę. Zdobyliśmy najbardziej wiarygodne świadectwa. Pani Maria mówiła: „Kiedy była słota, zimno, a mój Kaziu pojawiał się w sali chorych w szpitalu, to ludzie podnosili głowy i powiadali: słoneczko wchodzi.”

rozmawiały: Aleksandra Antoniewicz - Kaszczyńska, Sylwia Liberkowska - Lange

S.L. Jesteśmy w ważnym momencie procesu beatyfikacyjnego dra Kazimierza Hołogi podjętego z inicjatywy Archidiecezji Poznańskiej. Jednak zanim do tego doszło, wiele się wydarzyło. Jakie warunki musiała spełnić historia życia dra Hołogi, by móc stać się historią życia kandydata na ołtarze? Jakie materiały do tej pory zebrano?
K.R. Proces, który otwieramy będzie się toczył w trzech odsłonach – pierwsza dotyczy życia i wszystkiego co jest związane z biografią kandydata na ołtarze, druga dotyczy cnót Sługi Bożego. Jednak, aby starać się o otwarcie procesu, potrzeba przede wszystkim opinii świętości. Warto wziąć pod uwagę to, że nawet gdyby ktoś wiódł przykładne życie, miał piękną biografię, ale nie było opinii świętości o nim, głębokiego przekonania, że był on świadkiem wiary, to nie ma wystarczających powodów, aby rozpoczynać proces beatyfikacyjny. Przede wszystkim to biskup diecezjalny musi nabrać przekonania, że istnieje w jego diecezji opinia świętości o danym kandydacie i dopiero na podstawie tego udokumentowanego przekonania podejmuje się prawne kroki w kierunku uzyskania zgody na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego.