Kościół na kartce pocztowej 1904 r.
Kościół od strony południowo-zachodniej
Wnętrze kościoła na starej fotografii
Wnętrze kościoła obecnie - widok z chóru
Nowe organy

1.Jak wszyscy wiemy, zaczął się okres adwentu, a razem z nim w kościele prowadzone są roraty. Święta Bożego Narodzenia to nie tylko prezenty, wigilia i porządki. Musimy też posprzątać w naszych sercach. Jednym ze sposobów na posprzątanie serca są właśnie roraty i nie są one tylko dla dzieci! Mogą, a wręcz powinny w nich uczestniczyć również osoby dorosłe. Tematem tegorocznych rorat jest Jasna Góra, zwana także Domem Królowej Maryi. Roraty to przede wszystkim modlitwa, ale też i możliwość pogłębienia wiedzy o Jasnej Górze w Częstochowie. Na koniec każdego nabożeństwa losowane są trzy liczby. Szczęśliwi ich posiadacze zabierają do domu figurkę Matki Boskiej. Dzięki temu w gronie rodzinnym, można się wspólnie przy niej modlić. Trzy razy w tygodniu roraty odbywają się rano, po których biegniemy prędko na pyszne śniadanie do domu parafialnego. Na ostatnich roratach wybraliśmy się na "pielgrzymkę" po naszym kościele. Dowiedzieliśmy się, jakie miejsce jest najbardziej oddalone od Jasnej Góry. Roraty to niezwykły czas... szkoda, że już się kończą.
W przyszłym roku na pewno też będę w nich uczestniczyć.

Marysia Wojtkiewicz


2. Od trzech lat systematycznie uczęszczam na Roraty. Za każdym razem nie mogę się doczekać, kiedy wezmę do ręki zapalony lampion i pójdę w procesji przed płonącą świecą Roratnią. Szczególnym doświadczeniem adwentowego przeżywania jest dla mnie ranna Msza św. Roratnia. Rozpoczyna się w prawie całkowitej ciemności... a po mszy oczywiście bułeczki i kakao w Domu Parafialnym.
W tym roku tematem Rorat jest „W Domu Królowej Maryi”. Poznajemy historię cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, np. jak obraz został zniszczony przez rabusiów, a później naprawiony przez Króla Władysława II Jagiełłę. Codziennie poznajemy tajemnicę obrazu i miejsca tj. Jasnej Góry w Częstochowie, gdzie znajduje się Cudowny Obraz.
Dzięki uczestnictwu w Roratach poznaję historię Matki Jezusa, na którego narodzenie czekam i w tym roku. W następnym roku też będę przygotowywał się na przyjście Pana Jezusa, biorąc udział w Roratach i zachęcam wszystkich do tego zobowiązania.

Szymon lat 10


3. Krótko przed Adwentem, pani katechetka poprosiła nas, abyśmy napisali w zeszycie swoje postanowienie adwentowe. Po krótkim namyśle napisałem: „Chciałbym codziennie uczestniczyć w Roratach”. Wiedziałem, że nie będzie to proste, ale w głębi serca czułem, że dzięki Panu Bogu, z pomocą mojego Anioła Stróża, który zawsze nade mną czuwa i Rodzicom dam radę. I tak było...
Podczas tegorocznych rorat „udaliśmy się w podróż” do Częstochowy, na Jasną Górę do domu Królowej Maryi. Od września tego roku ojcowie Paulini na Jasnej Górze obchodzą trzechsetną rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i dlatego tegoroczne roraty przeżywaliśmy właśnie przed tym cudownym obrazem z Częstochowy. Moja Mama, kiedy opowiadała mi o tym miejscu, zawsze podkreślała, że jest to niezwykle ważne miejsce zarówno dla Niej jak i dla wszystkich Polaków. W trakcie porannych (wtorek, czwartek, sobota godz. 6: 30) i wieczornych (poniedziałek, środa, piątek godz. 18: 00) Mszy roratnich poznawaliśmy: obraz Maki Bożej, jego historię i losy na przestrzeni kilku wieków, historię klasztoru. Poznaliśmy ciekawą historię obrony Jasnej Góry podczas Potopu szwedzkiego, wysłuchaliśmy intrady, usłyszeliśmy o niezwykłych cudach i uzdrowieniach za przyczyną Matki Bożej i dowiedzieliśmy się jeszcze wielu bardzo interesujących rzeczy.
Po każdej Mszy Świętej odbywało się losowanie „szczęśliwego numerka” - jak w Lotto, lecz nagrodą nie były pieniądze, ale coś znacznie bardziej wartościowego, czyli możliwość zabrania na jeden dzień do domu figurki Matki Bożej. Podczas „odwiedzin” Matki Bożej w naszym domu wspólnie z całą rodziną podczas modlitwy powierzyliśmy się Jej opiece, bo tak właśnie śpiewaliśmy podczas Rorat: „Mama kocha, Mama wie najlepiej, czego mi brakuje, czego potrzebuję...”.
Po porannych Roratach Ksiądz Proboszcz zapraszał nas wszystkich na probostwo, gdzie czekało już śniadanko przygotowane przez Panie z Caritasu. Bardzo fajnie jest móc przed szkołą zjeść świeżą bułeczkę z dżemem lub nutellą i wypić kubek pysznego kakao lub herbaty. Po takim umocnieniu ducha na Mszy Świętej i ciała na śniadanku nie straszny żaden sprawdzian ani kartkówka.
W trakcie jednych z porannych Rorat w moim sercu, ale myślę, że nie tylko w moim, pojawiło się silne pragnienie odwiedzenia Jasnej Góry i zobaczenia tego niezwykłego Domu Królowej na własne oczy. Mam więc nadzieję, kochana Matko Boża Częstochowska, że będę mógł Cię wkrótce odwiedzić. Do zobaczenia.

Jakub lat 10