Kościół na kartce pocztowej 1904 r.
Kościół od strony południowo-zachodniej
Wnętrze kościoła na starej fotografii
Wnętrze kościoła obecnie - widok z chóru
Nowe organy

W piatek 1 grudnia 2017 r. pożegnaliśmy w naszym kościele parafialnym emerytowanego proboszcza naszej parafii ks. kanonika Jerzego Juję. O 18.00 po krótkiej modlitwie przed kościołem, została wprowadzona trumna z ciałem śp. ks. Juji. Następnie zostały odmówione modlitwy: różaniec, koronka do Bożego Miłosierdzia i Litania za zmarłych, o radość nieba dla śp. proboszcza.

O 19.00 rozpoczęła się koncelebrowana Msza św., której przewodniczył ks. dziekan Grzegorz Gałkowski. Kazanie wygłosił ks. proboszcz Tadeusz Łukowiak - wikariusz naszej parafii w latach 1998 - 2000. Obecnych było 16 kapłanów, z dekanatu lwóweckiego, grodziskiego, zbąszyńskiego i poznańskiego - Łazarz. W kazaniu ks. Tadeusz powiedział m. in.: Tak, tu każde miejsce w tej świątyni i wszystko co się tu dokonało jest i pozostanie pomnikiem ks. Jerzego i waszym - umiłowanych przez niego parafian. Tu pomnikiem pozostaje każda sprawowana przez ks. Jerzego Ofiara Mszy św., każdy sakrament którego wam udzialał i każda łaska, którą wymodlił dla was, każde słowo, które wam przepowiadał, jako słowo samego Boga i wszystko co się tu dokonało w waszych duszach i sercach. Pomnikiem pozostanie każdy krzyż i każda kapliczka na terenie parafii, które poświęcał. Pomnikiem pozostanie jego skromność, pracowitość, apolityczność i z należną sobie wielkością i słusznością unikanie konfliktów międzyludzkich. Pomnikiem musi pozostać pamięć, pamięć o pierwszym proboszczu tej parafii i kościoła, pamięć, która jak mówimy - nigdy nie umiera i umrzeć nie może.
Po Mszy św. zostały odmówione modlitwy nad trumną z ciałem i wyniesienie ich z kościoła i przewiezione do Kamieńca, gdzie jutro o 11.00 zostanie odprawiony pogrzeb z udziałem ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. Wyjazd autobusem z Pl. Chopina o 9.30. 

Msze św. za śp. ks. proboszcza Jerzego Juję w naszym kościele:

1. - od Danuty i Ryszarda Kozieł z rodziną - 8.02.2018 – godz. 18.00
2. – od dzieci i młodzieży wraz z katechetami – 2.03.2018 – godz. 16.00
3. – od katechetów – 28.02.2018 – godz. 18.00
4. – od dyrekcji i grona pedagogicznego szkoły podstawowej nr 3 w N. Tomyślu – 19.04.2018 – godz. 18.00
5. – od Wspólnoty Żywego Różańca z parafii – 7.05.2018 – godz. 18.00
6. – od rodziny Koberlingów – 15.06.2018 – godz. 18.00
7. – od VI Róży Żywego Różańca – 20.12.2017 – godz. 8.00
8. – od Caritas – 27.12.2017 – godz. 8.00
9. - od Rady Duszpasterskiej – 31.03.2018 – godz. 21.00
10. – od szafarzy – 15.02.2018 – 18.00
11. – od Grażyny i Jerzego Stachowiaków – 25.12.2017 – godz. 9.00
12. – od rodziny Tratwal – 5.12.2017 – godz. 6.30
13. – od Akcji Katolickiej – 8.02.2018 – godz. 8.00
14. – od sołtysa i mieszkańców wsi Przyłęk – 16.02.2018 – godz. 18.00
15. – od sołtysów z gminy Nowy Tomyśl – 26.12.2017 – godz. 9.00

Tekst całego kazania:

Życie ludzkie nazwano nie bez słuszności i uzasadnienia – nowicjatem wieczności.
Być może, to określenie i tę charakterystykę zaczerpnięto z pojęć zakonnych i organizacji życia zakonnego. Nie mniej jednak musimy wszyscy zgodzić się na to, że nasze ludzkie życie
i doczesne pielgrzymowanie, jakie dobry Bóg nam zleca i daje, jest niewątpliwie tym przepięknym zaczątkiem, nowicjatem wiodącym człowieka do wieczności.
Pisał niegdyś człowiek świata, polityk, sekretarz ONZ Dag Hammarskjold słowa:
„W dniu twych narodzin wszyscy byli weseli, tylko ty płakałeś.
Żyj tak, by w twej ostatniej godzinie płakali wszyscy inni, ty jeden, byś łzy nie miał w oku
i śmierć spotkał spokojnie, kiedykolwiek ona przyjdzie”.
Tak jak w nowicjacie życia zakonnego potrzeba Mistrza, tak też w nowicjacie wieczności potrzeba tobie i mnie - mistrza, byś w takiej godzinie jak ta, łzy nie miał w oku i śmierć spotkał spokojnie, kiedy przyjdzie.
Po co szukać pseudo mistrza, skoro Jezus Chrystus jak Mistrz przeszedł przez życie dobrze czyniąc, a w jego ostatniej godzinie wszyscy płakali.
On podpowiada tobie i mnie – w nowicjacie wieczności, żyj blisko Boga i człowieka, razem z drugim człowiekiem składaj życie w ręce Boga, a w śmierci i człowiek i Bóg będzie z tobą.
„Panie do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego!”

Moi kochani! Gdy patrzę na stojącą w tym właśnie kościele i przed tym właśnie ołtarzem trumnę z ciałem śp. Ks. Kan. Jerzego przychodzą mi na myśl słowa św. proboszcza z Ars – Jana Marii Vianneya.
„Gdyby zniesiono sakrament święceń, nie mielibyśmy Pana.
Któż Go złożył tam, w tabernakulum? Kapłan.
Kto przyjął duszę waszą, gdy po raz pierwszy wkroczyła w życie? Kapłan.
Kto ją karmi, by dać siłę na wypełnienie jej pielgrzymki? Kapłan.
Kto ją przygotuje, by pojawiła się przed Bogiem, obmywając ją po raz ostatni we Krwi Jezusa Chrystusa? Kapłan zawsze kapłan.
A jeśli ta dusza umiera ze względu na grzech, kto ją wskrzesi, kto da jej ciszę i pokój? Znowu kapłan.
Po Bogu kapłan jest wszystkim. On sam pojmie siebie w pełni dopiero w niebie”.
Tak wielka jest tajemnica kapłaństwa, że nie ogarnie jej rozumem sam kapłan.
Jak powiedział św. proboszcz z Ars – on sam pojmie się w pełni dopiero w niebie.
A dalej mówi:
„Gdybyście dobrze zrozumieli, czym jest ksiądz na ziemi, umarlibyśmy – nie z przerażenia, lecz z miłości. Bez księdza śmierć i męka naszego Pana nie służyłaby do niczego.
To ksiądz kontynuuje na ziemi dzieło zbawienia. Na co zdałby się dom pełen złota, gdyby w nim nie było nikogo, kto otworzyłby nam doń drzwi? Ksiądz ma klucze do skarbów niebieskich – to on otwiera bramę, on jest ekonomem dobrego Boga i zarządcą Jego dóbr. Zostawcie parafię na dwadzieścia lat bez księdza, a zagnieżdżą się w niej bestie.
Ksiądz nie jest kapłanem dla siebie, jest nim dla was. O jakże kapłan jest wielki!
Bóg jest mu posłuszny – wypowiada dwa słowa, a na jego głos Pan zstępuje z nieba
i zawiera się w małej hostii”

Życie Ks. Kan. Jerzego to czas ponad 81 lat.
Mroki niewoli świeciły ongiś nad kolebką jego życia i dzieciństwa, kiedy w Kamieńcu, jako niemowlę - syn, przyszedł spoglądać na spracowane ręce bogobojnych i pracowitych rodziców - rolników i dziecięce oczy otwierać na umęczoną wielkopolską ziemię.
Lata II wojny światowej sprawiły, że został z rodziną wywieziony do obozu w Konstantynowie. Stamtąd rodzina trafiła do Bęczyna w województwie lubelskim.
Do Kamieńca powrócili w 1945 roku. Często wspominał tamte czasy, jak haniebnie traktowano jego ojca jako rolnika – kułaka.
Ukończył młody Jerzy szkołę podstawową i w 1950 r. wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego w Wolsztynie a w roku 1954 do Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu. 26 maja 1960 roku przyjął święcenia kapłańskie.
Ksiądz nie jest kapłanem dla siebie, jest nim dla was.
Tak, jest nim dla was, bo z dniem 1 czerwca 1981r. stał się kapłanem dla was i tylko dla was.
Choć wcześniej od chwili święceń posługiwał wielu parafiach jako wikariusz i jako proboszcz przez 6 lat w Lutomiu niedaleko Wronek, to jednak 30 lat kapłaństwa jest i był tylko dla was.
Dziś, gdy głośno jest w mediach i domowych rozmowach o kapłanach, on mówił mnie osobiście jako swojemu wikariuszowi – pamiętaj, nawet największa niechęć do kapłaństwa nie jest w stanie odebrać kapłanowi duchowej wielkości.
Z tą duchową wielkością i z mocą Chrystusa, który go uświęcił i powołał, stanął pośród was, którzy z otwartymi rękami i gorącym sercem go przyjęliście i przyjmowaliście przez tyle lat duszpasterzowania, ale stanął przecież też i pośród tych, którzy mówili mu i wtedy u początku, jak i niedawno u końca posługiwania w tej wspólnocie, z drwiącym uśmiechem jak niegdyś Ateńczycy św. Pawłowi – Posłuchamy cię innym razem!
Tak jak Chrystus służył wszystkim bez wyjątku - równo, gdyż znał słowa swego Mistrza z Nazaretu:- nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili.
Wiele razy pojawiał się krzyż na jego kapłańskiej drodze, ale największa niechęć do kapłaństwa nie jest i nie może być w stanie odebrać kapłanowi duchowej wielkości.
Stąd owa duchowa wielkość ks. Jerzego sprawiła, że w niełatwych i nieprzyjaznych Bogu i Kościołowi czasach, ta świątynia w której jesteśmy, stała się na nowo domem modlitwy
i sprawowania Najświętszej Ofiary za zbawienie człowieka i świata. Zbawienie wasze.

W pewnej polskiej parafii, był kapłan proboszczem ponad 40 lat. Była to mała parafia.
Ten kapłan przez 40 lat ze szczerym umiłowaniem i gorliwością przebywał na tej parafii.
I jak mówią parafianie – wybudował sobie w tym kościele pomnik. I do dziś tamtejsi parafianie pokazują ten pomnik, szczycą się nim, są dumni. Otóż, przez 40 lat proboszcz ten przychodził do kościoła, klękał przed Najświętszym Sakramentem i odmawiał brewiarz.
I przez ten długi okres czasu kolanami swymi wyżłobił w twardej posadzce dwa zagłębienia. I kamień można wyżłobić, ale z przekonaniem, poświęceniem i oddaniem.
Dzisiaj tamtejsi wierni pokazują – to jest pomnik naszego proboszcza, nie pisany złotymi literami, nie budowany z marmurów, ale w twardej posadzce wyryte miejsca kapłana,
który kornie i ofiarnie oddawał cześć Bogu i uczył wiary w Boga.

Tak, tu każde miejsce w tej świątyni i wszystko co się tu dokonało jest i pozostanie pomnikiem ks. Kan. Jerzego i waszym - umiłowanych przez niego parafian.
Tu pomnikiem pozostaje każda sprawowana przez ks. Jerzego Ofiara Mszy św., każdy sakrament którego wam udzielał i każda łaska, którą wymodlił dla was,
każde słowo, które wam przepowiadał, jako słowo samego Boga i wszystko co się tu dokonało w waszych duszach i sercach.
Pomnikiem pozostanie każdy krzyż i każda kapliczka na terenie parafii, które poświęcał.
Pomnikiem pozostanie dom parafialny, który kosztował go – jak mówił - tak wiele sił i zdrowia.
Ale szczególnym pomnikiem pozostanie jego skromność, pracowitość, apolityczność i z należną sobie słusznością unikanie konfliktów międzyludzkich.
Pomnikiem musi pozostać pamięć, pamięć o pierwszym proboszczu tej parafii i kościoła, pamięć, która jak mówimy - nigdy nie umiera i umrzeć nie może.
Siostry i Bracia!
Gdy umiera prezydent czy minister – przed jego trumną niosą na poduszkach wiele orderów i odznaczeń otrzymanych za większe czy mniejsze zasługi.
Gdy umiera dowódca czy mąż stanu – kondukt poprzedza orkiestra a kompania honorowa prezentuje broń i oddaje salwę honorową.
Gdy umiera działacz społeczny czy polityczny – nad jego trumną i mogiłą pochylają się sztandary a wielu mówców wysławia jego zasługi.
A co się dzieje, gdy umiera prosty, skromny kapłan?
Co się dzieje, gdy odchodzi z tego świata zmęczony życiem i utrudzony niepokojem dnia, nie mający nieraz chwili odpoczynku proboszcz? Gdzie są teraz i dziś w tej godzinie jego pożegnania i odejścia z tej nowotomyskiej ziemi, gdzie są ci wszyscy, którym bez reszty i z oddaniem służył, był dla nich?
Nad jego trumną pochylają się bracia kapłani – i słusznie, pochylacie się w bezgranicznym bólu i żalu wy tu obecni, dla was był zawsze oparciem, u niego szukaliście dobrego słowa i otwartego serca, wy którzy potrafiliście w razie potrzeby podać ofiarną i pomocną dłoń. Pochylacie się Wy ukochani! Dziękuję Wam za to!
W takiej chwili, to porównanie ostatniej drogi możnych tego świata, z pożegnaniem skromnego i prostego kapłana – jest przeciwstawieniem obrzędu pełnego wystawnego przepychu i nieraz pozbawionego prawdy uczucia, z oddaniem hołdu bohaterowi.
Bo nie jest przesadą powiedzieć, że Ks. Jerzy był w swym życiu cichym bohaterem.
Ofiarę miłości składał w codziennym pracowitym życiu, nie szukając zaszczytów i uznania,
a wręcz przeciwnie – często niedoceniany, poniżany, krytykowany - płakał wtedy, gdy nikt tego nie widział, a wszystkie cierpienia i dolegliwości ofiarowywał Bogu za Was, którym bez reszty poświęcił swoje życie. Za was!
Dziś Ks. Kan. Jerzy mówi do nas słowami „Testamentu” wielkiego Polaka Juliusza Słowackiego
Żyłem z wami – cierpiałem i płakałem z wami.
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny.
Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –
Co do mnie – ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą Bożą służbę...
I zgodziłem się tu mieć – niepłakaną trumnę...
Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi –
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi.