Niedziela Palmowa
Duchowa adopcja
Rekolekcje Wielkopostne SP2
Droga Krzyżowa ulicami miasta
joomla blog

Ewangelia na dziś

25 kwiecień 2019

  • Czwartek 2019-04-25, Oktawa Wielkanocy
    Łk 24,35-48
    Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam”. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec wszystkich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego”.

Ekstremalna Droga Krzyżowa w Nowym Tomyślu odbyła się po raz trzeci.

Zarejestrowało się 98 osób, 16 uczestników wybrało trasę do Rokitna Czerwoną – św. Huberta, pozostali - 82 uczestników zdecydowało się iść do trasą Niebieską do Lwówka. Kilka osób zdecydowało się w ostatniej chwili i wyruszyli jako niezarejestrowani.

Uczestnikami były osoby w różnym wieku. Ilu osobom udało się osiągnąć kres? Nie wiadomo. Ci, którzy dotarli do Lwówka potrzebowali na to co najmniej 8 godzin, do Rokitna trochę więcej – około 11 godzin.

Nasza Ekstremalna Droga Krzyżowa rozpoczęła się o 20.30 nabożeństwem w Kościele NSJ. Przygotowaniem do wędrówki były rozważania ks. Proboszcza Tomasza Sobolewskiego na temat obecności Jezusa w podejmowaniu wyzwania. Potem odczytanie listu Arcybiskupa St. Gądeckiego skierowanego do uczestników 11. Edycji Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, błogosławieństwo … i wyruszyliśmy nocą, prawie o 21.00 godzinie.

Każdy miał w głowie własne intencje, swoje sprawy, powód dla którego idzie. To ważne. Wtedy taka Droga staje nie tylko wyzwaniem fizycznym ale także duchowym. Ekstremalna Droga Krzyżowa to sposób na przygotowanie się do Zmartwychwstania Pańskiego w inny sposób. Dla jednych to ciekawe przeżycie, dla innych to być może forma pokuty. Ks. Proboszcz w rozważaniach wspomniał, by Drogi tej nie traktować wyłącznie jako nocnej przygody z atrakcjami, ale by zostać z Jezusem lub iść do Niego, by ból i cierpienie włożyć w rany Jezusa. W moim odczuciu, w tym właśnie wymiar duchowy styka się z fizycznym cierpieniem w sposób szczególny. Stan znacznego zmęczenia pozwala na otwarcie się na Boga. Wielu wybiera tę formę drogi krzyżowej nie po to, by sobie coś udowodnić, lecz by podjąć nowe, lepsze życie.

A to wpisuje się w temat tegorocznej EDK, którym jest Kościół XXI wieku, a właściwie - jak mówi ks. Stryczek - wizja jego przyszłości. Chodzi o to, by Kościół rozwijał się tak jak za czasów pierwszych chrześcijan, kiedy to osoby spoza kościoła chciały być jak pierwsi chrześcijanie – cudownymi ludźmi.

Chciałbym pogratulować wszystkim podjęcia wysiłku. Tym, którym nie udało się dotrzeć – gratuluję odwagi i życzę, by w przyszłym roku pokonali brakujące kilometry.

A na koniec relacja jednego z Uczestników EDK:

„To była moja trzecia EDK, ale pierwsza do Rokitna. Już rok temu, świeżo po odbyciu trasy do Lwówka postanowiłem, że spróbuję swoich sił na bardziej wymagającym odcinku. Nie myliłem się - dłuższa trasa postawiła przede mną o wiele większe wymagania. Na papierze to "tylko" 10 km więcej. Odczułem to "tylko", gdy właśnie na ostatnich 10 km zabrakło mi wody. Właśnie wtedy, gdy człowiek jest najbardziej wyczerpany, wszystko boli, pragnie, żeby już był koniec. Ale pomyślałem, że skoro Pan Jezus dał radę, to ja też dam radę. Zebrałem wszystkie siły, a musiałem sięgnąć do naprawdę głębokich rezerw, i udało się. Gdy świtało, a było to przed 6:00, dotarłem na miejsce. Kościół był jeszcze zamknięty. Pomodliłem się i usiadłem na ławce obok Krzyża. Chciałem odpocząć, ale też nasłuchiwałem jak budzi się nowy dzień. Patrzyłem - na różowiejące od wstającego słońca niebo, słuchałem śpiewających ptaków, gdzieś w oddali zapiał kur, gdzieś bliżej słyszałem krzyki służby duchownej rozpoczynającej swoje poranne obrządki. Siedziałem i czułem, że nie byłem sam. Czułem obecność Kogoś jeszcze. Było mi dobrze. Zrozumiałem, że bez Pana Boga w sercu nie dałbym rady. Odpocząwszy, wstałem i wraz z otaczającym światem rozpocząłem nowy dzień. Z Bogiem w sercu.”

Szymon