joomla blog

Ewangelia na dziś

17 czerwiec 2019

  • Poniedziałek 2019-06-17, Wspomnienie Św. Alberta Chmielowskiego, Zakonnika
    Mt 5,38-42
    Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”.

Ekstremalna Droga Krzyżowa w Nowym Tomyślu odbyła się po raz trzeci.

Zarejestrowało się 98 osób, 16 uczestników wybrało trasę do Rokitna Czerwoną – św. Huberta, pozostali - 82 uczestników zdecydowało się iść do trasą Niebieską do Lwówka. Kilka osób zdecydowało się w ostatniej chwili i wyruszyli jako niezarejestrowani.

Uczestnikami były osoby w różnym wieku. Ilu osobom udało się osiągnąć kres? Nie wiadomo. Ci, którzy dotarli do Lwówka potrzebowali na to co najmniej 8 godzin, do Rokitna trochę więcej – około 11 godzin.

Nasza Ekstremalna Droga Krzyżowa rozpoczęła się o 20.30 nabożeństwem w Kościele NSJ. Przygotowaniem do wędrówki były rozważania ks. Proboszcza Tomasza Sobolewskiego na temat obecności Jezusa w podejmowaniu wyzwania. Potem odczytanie listu Arcybiskupa St. Gądeckiego skierowanego do uczestników 11. Edycji Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, błogosławieństwo … i wyruszyliśmy nocą, prawie o 21.00 godzinie.

Każdy miał w głowie własne intencje, swoje sprawy, powód dla którego idzie. To ważne. Wtedy taka Droga staje nie tylko wyzwaniem fizycznym ale także duchowym. Ekstremalna Droga Krzyżowa to sposób na przygotowanie się do Zmartwychwstania Pańskiego w inny sposób. Dla jednych to ciekawe przeżycie, dla innych to być może forma pokuty. Ks. Proboszcz w rozważaniach wspomniał, by Drogi tej nie traktować wyłącznie jako nocnej przygody z atrakcjami, ale by zostać z Jezusem lub iść do Niego, by ból i cierpienie włożyć w rany Jezusa. W moim odczuciu, w tym właśnie wymiar duchowy styka się z fizycznym cierpieniem w sposób szczególny. Stan znacznego zmęczenia pozwala na otwarcie się na Boga. Wielu wybiera tę formę drogi krzyżowej nie po to, by sobie coś udowodnić, lecz by podjąć nowe, lepsze życie.

A to wpisuje się w temat tegorocznej EDK, którym jest Kościół XXI wieku, a właściwie - jak mówi ks. Stryczek - wizja jego przyszłości. Chodzi o to, by Kościół rozwijał się tak jak za czasów pierwszych chrześcijan, kiedy to osoby spoza kościoła chciały być jak pierwsi chrześcijanie – cudownymi ludźmi.

Chciałbym pogratulować wszystkim podjęcia wysiłku. Tym, którym nie udało się dotrzeć – gratuluję odwagi i życzę, by w przyszłym roku pokonali brakujące kilometry.

A na koniec relacja jednego z Uczestników EDK:

„To była moja trzecia EDK, ale pierwsza do Rokitna. Już rok temu, świeżo po odbyciu trasy do Lwówka postanowiłem, że spróbuję swoich sił na bardziej wymagającym odcinku. Nie myliłem się - dłuższa trasa postawiła przede mną o wiele większe wymagania. Na papierze to "tylko" 10 km więcej. Odczułem to "tylko", gdy właśnie na ostatnich 10 km zabrakło mi wody. Właśnie wtedy, gdy człowiek jest najbardziej wyczerpany, wszystko boli, pragnie, żeby już był koniec. Ale pomyślałem, że skoro Pan Jezus dał radę, to ja też dam radę. Zebrałem wszystkie siły, a musiałem sięgnąć do naprawdę głębokich rezerw, i udało się. Gdy świtało, a było to przed 6:00, dotarłem na miejsce. Kościół był jeszcze zamknięty. Pomodliłem się i usiadłem na ławce obok Krzyża. Chciałem odpocząć, ale też nasłuchiwałem jak budzi się nowy dzień. Patrzyłem - na różowiejące od wstającego słońca niebo, słuchałem śpiewających ptaków, gdzieś w oddali zapiał kur, gdzieś bliżej słyszałem krzyki służby duchownej rozpoczynającej swoje poranne obrządki. Siedziałem i czułem, że nie byłem sam. Czułem obecność Kogoś jeszcze. Było mi dobrze. Zrozumiałem, że bez Pana Boga w sercu nie dałbym rady. Odpocząwszy, wstałem i wraz z otaczającym światem rozpocząłem nowy dzień. Z Bogiem w sercu.”

Szymon